Widzisz wypowiedzi znalezione dla frazy: Bohaterowie pinokia





Temat: Niekończąca się opowieść
Pinokio! Bohater znany z brawurowych akcji w pewnym filmie, przy kórych nie używał kaskadera. Można było usłyszec ciche westchnienia wielbicielek oraz pomruki zazdrości mężczyzn. Pinokio postał tak chwile, co by wszyscy sie nim pozachwycali, po czym gwizdnął i do pomieszczenia wkroczył jego oddział specjalny, a mianowicie..





Temat: Smieszne zdjecia
ja kiedyś miałem opisać dalsze losy innego bohatera (coś na styl Pinokia)
ale byłem bardziej kreatywny...
napisałem, że założył rodzinę, pojechał na wojnę i tam urwało mu nogę
wracając do domu samochodem (bez nogi) wpadł pod pociąg, potem pod drugi jadący z naprzeciwka, na końcu do rowu gdzie zmieliła go kosiarka (taka na traktorze - wiecie o co chodzi...)
dzieci zwariowały a jego żona się powiesiła...
dostałem wtedy 4 za wypracowanie z prośbą abym więcej nie opisywał dalszych losów żadnego bohatera

na wiele się to nie zdało ponieważ na egzaminie wstępnym do szkoły średniej trzeba było opisać: mój dziadek jest bohaterem ponieważ
napisałem o tym jak walczył podczas drugiej wojny i jak zwinął Niemcom zegar, ale komisja egzaminacyjna nie podzielała mojego zdania o bohaterstwie i dostałem wtedy 2...





Temat: Książki
Heheh, ja to wszystko, co mi w ręce wpadnie... od gazet, poprzez przygodowe, i im pokrewne, różne takie cusie, do kryminałów... to co akurat będzie gdzieś w domu leżało na wierzchu... ale bardzo spodobał mi się :Zmierzch, Księżyc w nowiu i Zaćmienie-ta sama autorka, ci sami bohaterowie, każda ciągiem dalszym poprzedniej. Ciekawe, ale na ogół facetom się nie podoba... Kiedyś też lubiam Harry'ego Potter'a, ale teraz to już tak mniej... Niziurski i Nienacki przyjemnie pisze, no i jestem w środku cyklu Szklarskiego...tego o Tomku... Już od dawna tak czytam, bardzo lubię książki... Tylko tak sobie myślę, że bardzo trudno jest autorom wymyślić taki początek, żeby od razu zainteresował... Rzadko się udaje, ale nie mam nic do tego-sama nie potrafiłabym wymyslic nic, co by zainteresowało od pierwszego zdania... Choć, niektórym się udaje... Jedyne książki, jakich nie cierpię, to większość lektur szkolnych. Na nich, to dopiero się wynudzam... Przez całą podstawówkę lektury czytalam dzień, lub dwa dni przed sprawdzianem z ich treści... Pinokia sama nigdy nie przeczytałam(tylko moja mama jak byłam mała to mi czytała, to mi coś zostało...) i "W pustyni i w puszczy". Tego drugiego po prostu nie dałam rady, ja ogólnie potrzebuję akcji, szybkiej i ciekawej, a tam jej nie znalazłam... Masz coś do polecenia?



Temat: Madagaskar
Każdy inaczej odbiera ten film. Ja dużo lepiej bawiłem się na Madagaskarze niż na Shreku 2, w którym podobała mi się tak właściwie tylko scena z damską bielizną Pinokia i upadak a la Mission Impossible.

Shrek był w sumie pierwszym tego rodzaju filmem ze świetnym dubbingiem, ale w sumie już mi się znudził, a Madagaskar to powiew świeżości, mimo że bohaterowie charakteryzują się kreską, odpowiednią dla najmłodszych widzów. Ale to dla mnie kolejny plus dla mnie, bo taki stary koń jak ja znowu poczuł się jak urwis z podwórka



Temat: Shrek vs Shrek 2
Shrek 1 jest lepszy od 2. Ma ciekawszą fabułę(no może najfajniejsi bohaterowie to Wróżka Chrzestna, Książę z Bajki i Pinokio). Nie mogę powiedzieć, bo w obydwu częściach są ciekawe, śmieszne momenty, ale jako całość(włącznie z muzyką) pierwsza część jest zdecydowanie ciekawsza.

Bądźcie łaskawi nie zapominać, że w tym dziale ocenia się muzykę, a nie film jako taki.
cuci-ruci



Temat: Zabawa filmowa

Shrek 3
Dexter
"Kasjerzy czy kasiarze"
Przyznaj się, że ściągałeś od kolegów.
Jeśli Alucard i Deep się nie sprzeciwią - bo mają do tego pełne prawo, to przyjmiemy twoją zagadkę.

A co do mojej zagadki (Z029/11/2007) to:
W jednym takim filmie bohaterowie przez większość czasu (trwania filmu) grają w rpg, głównną rolę gra znany aktor, a film jest bardzo pouczający (dla grających w RPG).
A w innym filmie, była tylko krótka scenka (ktoś kto nie zna RPG nie będzie wiedzieć co oni robili) na samym początku. Ale za to film (o dość krótkim tytule) jest znany na całym świecie i zdobył wiele oskarów.

Edit: Wygląda na to, że nie ma sprzeciwu.

Żeby nie pisać posta pod postem.


Podaj pięć! przykładów parodi filmów z "Shreka 2" oraz nazwy tych filmów i sceny
1. Piękna i bestia - gadające meble.
2. Mission impossible - odbijanie Shreka, lot Pinokia.
3. Poszukiwacze zaginionej arki - ucieczka z miksturą z fabryki, kapelusz kota.
4. Rycerz króla Artura - ucieczka z fabryki, "tor przeszkód" (chwilę później niż 3.).
5. Spider-Man - Shrek wiszący do góry nogami i pocałunek.
6. Kopciuszek - postać wróżki / matki chrzestnej.

Z031/11/2007
Trzy filmy (rysunkowe się nie liczą), w których występują (liczba mnoga - niech będzie przynajmniej trzy) magiczne przedmioty.
Trzeba podać tytuł filmu i powiedzieć jakie to przedmioty.



Temat: Banicja z Nowego Obozu
Komiks powala. Nie pozytywnie, ale powala. Na początku spodziewałem się czegoś porządnego, zapowiadało się nieźle, pomysł z potencjałem. Potem zaczęło się... rzuca się w oczy że bohater co chwila chce walnąć jakimś luzackim tekstem (Fajowo w co drugim obrazku). Idzie sobie przez cały obóz bez celu, chyba że zniszczenie Nowego Obozu poprzez zjedzenie paru kawałków mięsa i chleba (poza grzybkami w kącie) to jakiś szczytny cel... Gada sam do siebie, zabija wszystkich bez problemu (najpierw się przejmował że może sobie nie dać rady, ale po pierwszych dwóch trupach, już nabrał odwagi i zabijał każdego kto się nawinął), czysty maniak. Błędy rażą w oczy. Najpierw żeś napisał "łórzko" a parę obrazków dalej "łużko". Po co się zastanawiać? Lepiej od razu walnąć dwie wersje wyrazu, może któraś będzie prawidłowa. No niestety, obie były złe. Żelazna logika także daje się we znaki ("O nie! Nie zauważyłem że już dzień, schowam się tam z powrotem" I nikt przez cały ten dzień nie zauważył że karczma wybita w pień, a w nocy wyszedł sobie spokojnie) Poza tym zżynanie imienia Wertera to też kompletne przegięcie, zwłaszcza w okolicznościach w których się o nim dowiadujemy. Koleś przebity mieczem ale jeszcze dopowie "Warter to ty zabiłeś mi syna! (...) Tak, nazywasz się Warter". Ten komiks ma mniej sensu niż wprowadzenie się Pinokia do krainy termitów. Tak więc daję ci, zerotomanie, 0/10.



Temat: Nowy chapter - komentarze VII
Chap raczej przejściowy, musiał taki być :]

Mimo wszystko dostaliśmy kilka fajnych motywów i osobiście potrafię to docenić.

Jak widać Staruszek rękę też ma sprawną:] Osobiście cała sprawa bardzo mnie ciekawi ^^

W przyszłym chapie znajdziemy się już na samym spotkaniu, parę znajomych twarzy zdziwi się zapewne na widok naruciaka.

Ciekawa zapowiedź, w takich kategoriach oceniam ten rozdział.

7/10

Odniosę się jeszcze do teorii jako, iż Naruto zostanie pomylony z Hokage.

Po pierwsze, opaska na oczy. Bardzo nurtujące, że akurat taki opatrunek został zastosowany na blondynie, a nie inny... Poobijany teoretycznie był cały. Przypadek?

Po drugie, atak na 2face'a aka Danzo, opóźniło to jego przybycie na spotkanie, Naruto ma zapewne przewagę. Pomijam fakt, że jedni są pokazani jak spacerują na spotkanie, a drudzy standardowo bawią się w tarzanów.

Po trzecie, mielibyśmy w jakimś stopniu wytłumaczony motyw obijania Głównego Bohatera. Ja wiem, że nową filozofie trzeba wypróbować w praktyce etc. Mimo wszystko, może Kishi musiał po prostu jakoś ten opatrunek Naruciakowi na oko założyć. Co miał się potknąć i upaść na kamień?

No i na koniec: Kakasz i Pinokio, 2 juninów jako towarzysze...

Czy Kishi przepuści okazję by jeszcze troszkę zamieszać w fabule?

Mam nadzieję, że nie.



Temat: Zabójcze lalki
Chudy, moze nie do konca lalka a bardziej manekin, ale byl kiedys taki film, ktory jesli mnie pamiec nie myli mial tytul PIN.
pamietam ten film to wszystko dzialo sie w takiej chatce w lesie manekin byl caly drewniany w sumie to tylko on ciekawie tam wygladal bo film byl mierny a i manekina nie bylo widac za duzo tam bardziej chodzilo o to co dzieje sie z psychika bohatera...
tak nawiasem przypomnial mi sie jeszcze jeden gniot cos w klimacie podobnego tez z drewniana kukielka po polsku to ten filmik mial tytul "syndrom pinokia" z tego co pamietam porownywalny jak nie wiekszy gniot od " the pin"



Temat: Kreskówkowy Bal Geografa - 22.04
W imieniu Zarządu Samorządu Studentów WGiSR mam zaszczyt zaprosić was na kolejną edycję legendarnego Balu Geografa.

Już 22.04.2008, we wtorek, od godziny 21.00, klub Proxima zapełni się kolorowymi bohaterami z bajek - trudno sobie nawet wyobrazić co się może dziać, ale znając Was na pewno będzie ciekawie! Wszystkie królewny z bajek, ogry, osły, pinokia, smerfy i inne misie Uszatki będą mile widziane!

Serdecznie zapraszam!

http://geografia.samorzad.uw.edu.pl



Temat: Polski dubbing "Naruto" - wasze wyobrażenie
Wolałabym, żeby zamiast dubbingu dali polskie napisy i przestali cenzurować. No, ale wiem, że wymagam zbyt wiele. Ale jak ma być już dubbing to wystarczyłoby dobrać wiek aktorów podkładających głos do wieku dubbingowanej postaci, chociaż w przybliżeniu. Bo teraz to brzmi po prostu żałośnie jak dwunastoletni bohater przemawia głosem czterdziestoletniego faceta. Hmm, i jeszcze mogłby się pojawić jakieś nowe "głosy" to znaczy, żeby nie było tak, ze każdą kreskówkę w Polsce dubbinguje ta sama ekipa. Denerwuje mnie gdy np Sakura przemawia głosem królewny śnieżki, Pinokia, Kopciuszka czy którejś atomówki.



Temat: Macross Frontier
Post z dedykacją dla Xiana, bo widzę, że usilnie próbuje, ale wciąż nie może nabić sobie posta. :P

Ostatnie epy Macrossa są genialne i podtrzymuję to, co mówiłem wcześniej, a mianowicie, że póki co Macross F jest najlepszym anime tego wiosny (i chyba tak pozostanie, bo, poza drugim sezonem Geassa, konkurencji zbyt dużej nie ma).

Odcinek czternasty bardzo mi się podobał, cały czas się coś dzieje, a efekty specjalne po prostu powalają. Wkleję kilka screenów, ale pewnie i tak bardziej szczegółową dokumentację zrobi ktoś inny. :P

Skądś już chyba znam ten tekst. Czyżby jeden z bohaterów zeszłorocznego TTGL nie mówił podobnie? ^^


Chłopak się coś waleczny zrobił - zaczynam go lubieć.


Ten screen nie wymaga komentarza.


I dla równowagi Sheryl wyglądająca jak Pinokio.


P.S. Jak to możliwe, że Sheryl ma aż trzy głosy? :P



Temat: Co ostatnio widzialem
Tigerland-myślałem, że to będzie jakaś sieczka typu "bigniemy i strzelamy do wietnamców" i zabrałem sie za ten film tylko dla tego że nie chciało mi sie za bardzo wysilać w trakcie ogladania, a film okazał sie bardzo dobry. Coś jak pierwsza godzina Full Metal Jacket.
Apartament-zdziwiłem sie(patrząc na obsade) na plus, film nawet fajny
Rh+-znowu sie zdziwiłem, jak można robić taką szmire?. Główny bohater mógłby z powodzeniem grać Pinokia no ale czego można sie spodziweać po kolesiu od Młodych Wilków



Temat: Star Wars Force Unleashed

mi to wygląda jak God of War w świecie George'a Lucasa więc dobrze wygląda:)
Tylko główny bohater raczej jest Anorem w porównaniu do Kratosa
Rzadka sie zdarza aby jakaś gra o SW była kiepska...zatem mimo chodu ala Pinokio gra będzie i tak dobra...



Temat: [RapidShare] Zygfryd - Siegfried
Zygfryd - Siegfried / (2001)



Opis:
Dawno, dawno temu, w mrocznych czasach, kiedy Ren spływał krwią niewinnych ofiar, trup słał się gęsto, a wszechogarniająca żądza zdobycia skarbu Nibelungów oślepiła setki ludzi, jeden pojawił się bohater nad bohaterami, który odwagą swą i szlachetnością zaskarbił sobie uwielbienie tłumów. A na imię miał Zygfryd....Tyle mówi legenda, przekazywana z pokolenia na pokolenie. Najwyższy czas poznać prawdę. Zygfryd, dla przyjaciół Ziggi, został w dzieciństwie wyłowiony z Renu przez kowala Mime. Okoliczności, w jakich koszyczek z niemowlęciem znalazł się w rzece, są do dziś niejasne. Jasne jest natomiast, że Ziggi od małego był inny niż wszyscy. Obdarzony nadprzyrodzoną magiczną siłą fizyczną, z którą niestety nie szła w parze moc umysłu, dla przyjaciół i sąsiadów był źródłem nieustających kłopotów.. Dlatego wkrótce jedynym kompanem Zygfryda pozostał pewien prosiak...

Obsada:
Janusz Sterniński :karzeł Julian
Irena Skrzypczak :Ksenia
Jan Małyska :Pinokio
Teresa Barańska :karlica Ina
Krzysztof Stopa :Paganini
Bogdan Li-U-Fa :mandaryn
Jerzy Tkaczyk :krawiec
Edward Żentara :Stanisław, służący Drawicza
Tomasz Hudziec :Zygfryd, cyrkowiec
Krzysztof Rojek
Maria Pakulnis :Maria
Jan Nowicki :Waldo
Adam Ferency :Emil
Gustaw Holoubek :Stefan Drawicz

produkcja: Polska
gatunek: Obyczajowy , Psychologiczny
data premiery: 1987-03-09 (Polska)
reżyseria: Andrzej Domalik
scenariusz: Andrzej Domalik
zdjęcia: Grzegorz Kędzierski
muzyka: Jerzy Satanowski
na podstawie: powieści Jarosława Iwaszkiewicza "Zygfryd" czas trwania: 91

Info:
Title..............: Siegfried
Release date.......: 2007/01/12
Video Bitrate......: XviD 2-pass ~1009 Kbps
Audio Codec........: MP3 VBR
Aspect Ratio.......: 2.40:1
Resolution.........: 576x240
Framerate..........: 25.000 fps
Genre..............: Comedy
Runtime............: 01:25:15
Language...........: Polish




Linki mojego kolegi @Meshir z DVHK dla użytkowników tego forum !!!




Temat: [24.03.2006] GRUPA RAFAŁA KMITY - Święto Teatru - PDK
Święto Teatru w Pilskim Domu Kultury
24.03.2006 (piątek)

* godz. 12:00 - spektakl dla dzieci pt."Pinokio" w wykonaniu Teatru BAJ POMORSKI z Torunia | bilet 8 złotych
tłumaczenie: Zofia Jachimecka
adaptacja: Zbigniew Głowacki, Zbigniew Lisowski
reżyseria: Paweł Aigner
scenografia: Michał Golubowski
muzyka: Zbigniew Krzywański

Pinokio Carlo Collodiego to jedna z najwybitniejszych baśniowych opowieści. Collodi wymyślił niezwykłego i bardzo charatkerystycznego bohatera - lalkę z drewna z długim nosem. Dzięki miłości ubogiego Dżeppetto i czarom wrożki drewniany chłopiec ożywa. Jest ciekawy świata i chętnie podejmuje ryzykowne wyzwania oraz niebezpieczne decyzje. historia Pinokia to opowieść o dziecięcej niewinności i zarazem egoizmie oraz słabości wobec pokus. karą za kłamstwa Pinokia jest wydłużający mu się nos. Pomaga on chłopcu zmieniać się, a nawet wyratowuje go z poważnych tarapatów. Na koniec swych przygód Pinokio otrzymuje największy dar, staję sie prawdziwym chłopcem. Spektakl będzie nawiązywał w stylistyce do komedii dell'arte i połączy grę aktorską w żywym planie z technikami lalkowymi.

* * *

* godz. 19:00 - spektakl pt. "Wszyscyśmy z jednego szynela" w wykonaniu GRUPY RAFAŁA KMITY | bilet 20 złotych
Skład aktorski: Sonia Bohosiewicz, Grzegorz Kliś, Andrzej Kozłowski,
Arkadiusz Lipnicki, Piotr Plewa, Krzysztof Pluskota, Dariusz Starczewski,
i Michał Kula (głos narratora)
Scenariusz i reżyseria: Rafał Kmita
Muzyka: Janusz Wojtarowicz

( ...) "Szynel " Gogola to jedno z najpiękniejszych opowiadań, na jakie udało mi się natrafić. Myślę, że czytając je - w tym pochyleniu się nad człowieczą bezradnością, nad krzywdą i biedą - dowiadujemy się również czegoś o sobie. Ile - mianowicie - w nas wrażliwości, ile gotowości do wzruszeń, ile łez. Ufam, że - mimo wszystko - ciągle jest wielu takich, którzy są bardziej z "Szynela" niż z "McDonalda". Właśnie dla nich zrobiliśmy ten spektakl.
Rafał Kmita

www.pdk.pila.pl



Temat: A. Sapkowski - za czy przeciw?
A może nie podoba się Wam to, że po tzw. sadze przy życiu pozostaje kronikarz i kilku pomniejszych bohaterów.
A może to właśnie sku...syny zawsze się utrzymują na powierzchni a Ci (częściowo) szlachetni i (czasami) dobrzy lądują w "aleji zasłużonych".
Co do "zakończenia" "Coś się kończy coś się zaczyna" to przeczytawszy je po "Czasie pogardy" w "Złotym Smoku" no. 1 bodajże to pomyślałem, że to dobry żart: Ciri z pooraną twarzą, zakrwawione schody i gnom, którego nazywano [Schuttenbach] czy jakoś tam śpiący na rogózce. No i z czasem wszystko zaczęło pasować.
A co do mojej oceny zakończenia sagi.... boskie. Splecenie bitwy z atakiem na zamek , potem splecenie "robienia historii" przez polityków i czarodziejki. A oparcie wszystkiego na w ostatnich tomach na retrospekcji? Miodzio! (właśnie - gdzie jesteś Pinokio??)

Co do trylogii husyckiej - poziom pracy żródłowej dotyczącej realiów i regionu cymes, nawet dla takiego niedokończonego historyka jak ja....
A że bohater mimo, że traci to i owo, żyje a Arcywróg ma to na co zasłużył (big plus za wykonawcę wyroku...), mniej się na nie psioczy, jak by na to nie patrzeć zrzywamy się z bohaterami tak bielszymi jak i czarniejszymi.
Brakuje mi tylko pełniejszego wyjaśnienia relacji Grzesio Hejncze - Łukasz Borzyczko. Wspaniale zaznaczone, że Hejncze Borzyczkę miał za matołka - dla kogo tak do końca naprawdę grali (bo że w rywalizujących zespołach to raczej pewne)...
Smaczki czasem może zbyt nachalne jak Amadej Bata bądź kocur Luter ale per saldo.....

A co do "Heroic" z ginącymi bohaterami głównymi to jest taki wydzielony gatunek fikcji - nazywa się: radzieckie-kino-o-wielkiej-wojnie-ojczyźnianej.



Temat: Kawa?y
Temat: teleturnieje

Podaj rodzaj farby.
- Czerwona!
Wobec braku takowej odpowiedzi na tablicy Strasburger pyta kolejnego
zawodnika:
-Podaj rodzaj farby.
-Zielona!

Sport, w którym bior? udzia? zwierz?ta.
Odp.
- Walka jeleni na rykowisku...

By?y premier. Odp.
- Rakowiecki

- Podaj rodzaj potwora.
- Kangur!

- Wi?cej ni? jedno zwierze, to...?
- Owca. - ?le. Pytanie przechodzi na druga rodzin?. Wi?cej ni? jedno
zwierze, to...?
- Lama?

- Co robi? koty?
- Skakaj?

Pytanie: Dok?d rodzice nie zabieraj? ze sob? dzieci?
Odp.: Do agencji towarzyskiej.

Pytanie:
Jaka mo?e byc ba?ka?
Odp. 1: Mydlana (braaaaawo)
Odp. 2: Ba?ka na mleko (braaaaawo)
Odp. 3: Ba?ka wsta?ka, taka zabawka.

- Miasto na F?
- yyyyyyy.... FLORYDA!

- Nazwa przyl?dka?
- Przyl?dek Zdrój.

- Rodzaj kie?basy?
- Szynka!

Pytanie:
- Wymie? zwierz? w paski...
Odpowied?:
- Biedronka!

Pytanie: Na czym mo?na siedzie??(Odpow iedzi na tablicy: na kanapie, na
krze?le)
G?owa rodziny: na FORSIE

- Owoc z pestk??
- Truskawka!

- Biblijna para?
- Zeus i Hera!

"Jeden z dziesi?ciu" :

Tadeusz Sznuk: Ile nóg ma salamandra ?
Zawodniczka: Trzy
T.Sz.: To chyba kulawa...

- Prosze poda? wzór na pole prostok?ta...
- a kwadrat b kwadrat. - O Bo?e powiedzia?am wzór na obwód
- Niestety Pani wzór na obwód równie? jest nieprawid?owy.

- Jak? cz??? cia?a odci?? sobie Vincent van Gogh?
- yyy...yyy... w?osy?!

Pytanie: - G?owni bohaterowie "Nocy i dni"
Odpowied?: - Jan i Bogumi?
Sznuk: - To by?oby takie nowoczesne ma??enstwo...

Pytanie: - Jak sie nazywa szpital wojskowy?
Odpowied?: - Latryna.

Pytanie (kategoria powiedzenia i przys?owia):
Prosze dokonczy?. - Go?y jak ?wiety...?
Odpowied?: - Miko?aj...

- Jak nazywa sie m??czyzna którego ?ona wyjecha?a na wakacje?
[odp: s?omiany wdowiec]
Odpowied? jednego z graczy: - Rogacz

- Jaki narz?d umo?liwia rybom oddychanie pod wod? ?
- Syfon.

- Ile par oczu ma mucha?
- 100 milionów

- Jak sie nazywa? ch?opiec z bajki o królowej ?niegu
- yyy... bede strzela? ... Pinokio

- Ile w jezyku polskim rozró?niamy przypadków w liczbie pojedynczej, a
ile w liczbie mnogiej?
- Tyle samo

Sznuk: Znajduje sie w spodniach i na ?wiadectwie?
Zawodniczka: PALA!
Sznuk: Hmm...to te?, ale chodzi?o nam o pasek



Temat: opowiem wam kawał
Perełki z "Familiady":
Podaj rodzaj farby.
- Czerwona!
Wobec braku takowej odpowiedzi na tablicy Strasburger pyta
kolejnego zawodnika:
-Podaj rodzaj farby.
-Zielona!

Sport, w którym biorą udział zwierzęta.
Odp. - Walka jeleni na rykowisku...

Były premier. Odp.
- Rakowiecki

- Podaj rodzaj potwora.
- Kangur!

- Więcej niż jedno zwierze, to...?
- Owca. - zle. Pytanie przechodzi na druga rodzinę Wiącej niz jedno zwierze, to...?
- Lama?

- Co robią koty?
- Skakają

Pytanie: Dokąd rodzice nie zabierają ze sobądzieci?
Odp.: Do agencji towarzyskiej.

Pytanie:
Jaka moze byc banka?
Odp. 1: Mydlana (braaaaawo)
Odp. 2: Bañka na mleko (braaaaawo)
Odp. 3: Banka wstanka, taka zabawka.

- Miasto na F?
- yyyyyyy.... FLORYDA!

- Nazwa przylądka?
- Przylądek Zdrój.

- Rodzaj kiełbasy?
- Szynka!

Pytanie:
- Wymien zwierzę; w paski...
Odpowied¼:
- Biedronka!

Pytanie: Na czym można siedzieć;?(Odpow iedzi na tablicy: na
kanapie, na krześle)
Głowa rodziny: na FORSIE

- Owoc z pestką;?
- Truskawka!
- Biblijna para?
- Zeus i Hera!

"Jeden z dziesięciu" :

Tadeusz Sznuk: Ile nóg ma salamandra ?
Zawodniczka: Trzy
T.Sz.: To chyba kulawa...

- Prosze podac; wzór na pole prostok±ąta...
- a kwadrat b kwadrat. - O Bo¿e powiedzia³am wzór na obwód
- Niestety Pani wzór na obwód równie¿ jest nieprawid³owy..

- Jaką część ciała odciął sobie Vincent van Gogh?
- yyy...yyy... włosy?!

Pytanie: - Głowni bohaterowie "Nocy i dni"
Odpowiedz: - Jan i Bogumił
Sznuk: - To byłoby takie nowoczesne małżenstwo...

Pytanie: - Jak sie nazywa szpital wojskowy?
Odpowiedz;: - Latryna.

Pytanie (kategoria powiedzenia i przysłowia):
Prosze dokonczyc;. - Goł;y jakswiety...?
Odpowiedz- Mikołaj...

- Jak nazywa sie męzczyzna którego &zona wyjechała na wakacje?
[odp: słomiany wdowiec]
Odpowied¼ jednego z graczy: - Rogacz

- Jaki narząd umozliwia rybom oddychanie pod wodą ?
- Syfon.

- Ile par oczu ma mucha?
- 100 milionów

- Jak sie nazywa³ ch³opiec z bajki o królowej ¦niegu
- yyy... bede strzelał ... Pinokio

- Ile w jezyku polskim rozróżniamy przypadków w liczbie
pojedynczej, a ile w liczbie mnogiej?
- Tyle samo

I super perełka na koniec ........

Sznuk: Znajduje sie w spodniach i na świadectwie?
Zawodniczka: PALA!
Sznuk: Hmm...to tezale chodziło nam o.....pasek



Temat: Ulubiony FILM, dyskusje filmów dotyczące ;)
Mi osobiście też bardziej podobała się część 2 i nie sęk w tym, że pierwsza była zła Pierwsza część bardzo mi się podobała- była może nieco przegadana, ale spektakularne sceny walk robiły swoje. W drugiej części Sam znalazł natomiast złoty środek pomiędzy akcją a fabułą- jedno i drugie stało na naprawdę dobrym poziomie, całość oglądało się jednym tchem i nie zostawiało to po sobie czkawki czy niestrawności. Miejmy nadzieję, że trzecia część będzie  jeszcze lepsza (a z tego, co głosi pierwsza polska recenzja na filmwebie- jest ).

P.S. Mnie nie zniechęciła końcówka pierwszej części Rozdzielenie Mary Jane i Spidera było (zarzucając swojskim klimatem ) jak rozejście Tony'ego i Michelle- wiadomo było, że te cholery w końcu się zejdą

_______________________________________________________________________________________________

A co do Shreka- dla mnie już druga część lekko trąciła myszką Całość zbudowana była na typowych zasadach powstawania sequeli- wszystkie elementy zapewniające oryginałowi powodzenie zostały podwojone. Sęk jednak tkwił w tym, że wszystko to zostało poważnie przedobrzone- gag gonił za gagiem, co ostatecznie przesatło śmieszyć, a zaczęło nużyć, w świat baśni wsadzona została fabuła z głębią psychologiczą bohaterów, co nie psauje do konwencji (mimo wszystko) animacji dla dzieci, a też sama ścieżka dźwiękowa bardziej podobała mi się w pierwowzorze (ale to już absolutna kwestai gustu ). Także nie spodiewam się za wiele po trzecim Shreku- w dwóch zwiastunach rozbawił mnie jednen moment (fenomenalny monolog Pinokia!), a trailery z dwóch poprzednich części zdradzały same najlepsze gagi.... czyli może być ciężko Miejmy nadzieję, że polski dubbing coś wskura. Co nie zmienia faktu, że do kina i tak się wybiorę



Temat: J. K Rowling

Na nieszczęsnym „Harrym Potterze” nie pozostawia Krajski* suchej nitki; pomijając fakt, że najwyraźniej nie potrafi oddzielić samej książki od towarzyszącej jej kampanii marketingowej, widzi w niej same jedynie zagrożenia. Na wypadek, gdyby komuś nie przemówiło do wyobraźni twierdzenie, że „jest to książka promująca neopogaństwo (wręcz satanizm)”[3], a za tym „kryje się podpis króla ciemności, czyli diabła”[4], dobija ewentualnych miłośników twórczości Rowling tezą, iż „Harry Potter jest także zagrożeniem w perspektywie kultury”[5]. Dlaczego? Bo „zakończył swoją edukację w 4 klasie szkoły podstawowej, a następnie poszedł do zawodówki(...)”[6], toteż „nie zna i nie chce znać: Szekspira, Arystotelesa, Bacha, Szopena, Turgieniewa, Tycjana, Sienkiewicza itd.”[7]. Być może cierpię na zaćmienie umysłu, ale w żaden sposób nie mogę sobie przypomnieć bohatera bajek (podkreślam: BAJEK, a nie powieści obyczajowych czy przygodowych) dla dzieci, który by na co dzień obcował z twórczością tych czy innych wielkich artystów. No bo kto? Pippi Langstrumpf? Mary Poppins? Mały Książę? Pinokio? Konik Garbusek? Ba, nawet Koziołek Matołek, Małpka Fiki-Miki oraz Jacek i Placek, stworzeni przez Makuszyńskiego, o którym parę stron dalej felietonista „Naszego Dziennika” wyraża się z najgłębszym szacunkiem, zajmowali się zgoła czym innym, niż nauką historii i edukacją artystyczną – czy więc z tego tytułu ich przygody także zasługują na wieczne potępienie?
*chodzi tu o książkę autorstwa S. Krajskiego: Granice kultury: Między mądrością a paranoją
Źródło

[ Dodano: Sob 14 Lip, 2007 23:09 ]



Temat: Właśnie obejrzałem...
Wreszcie zaliczyłem "Batman begins" i jestem bardzo miło rozczarowany. Film trwa dłuuuuuugo, ale po wyjsciu z kina wcale nie bolał mnie zad (co jest najlepszym kryterium oceny - jeśli boli cię tyłek, film jest do bani; po "Królestwie niebieskim" błagałem wręcz o amputację). Film jest świetne nakręcony, z całkiem zgrabnym scenariuszem (pomijając trochę modne ostatnio elementy pseodoorientalne - okazuje się, że nie można już nakręcić przyzwoitego filmu akcji bez wrzucania dwustu wojowników ninja albo pojedynków na rozmaitą wschodnią broń). Aktorzy zrobili olbrzymią robotę, Christian Bale w głównej roli jest najlepszym Batmanem wszechczasów (choć Val Kilmer nie robił mu specjalnej konkurencji, a Keatona, przyznam się, specjalnie nie pamiętam), ale prawdziwe perełki to postacie drugoplanowe. Tradycyjnie dobry Morgan Freeman, świetny Michael Caine (gdzie on był przez te lata?) i Liam Neeson (tylko czemu znowu gra Qui-Gonn Jina?), a przede wszystkim wielki Gary Oldman (chyba najlepiej zagrana postać w filmie; sierżant Gordon w jego wykonaniu jest tak zmęczony i zdarty, jak powinien) i moje osobiste odkrycie, Cilian Murphy jako dr Crane/Strach na wróble (rewelacyjny). Efektów specjalnych jest dość i nie dominują nad fabułą, a Gotham jest po prostu przepiękne.
Dawno nie widziałem amerykańskiego filmu z tak świetnymi dialogami; humor jest na wysokim poziomie i film jest po prostu zabawny tam, gdzie autorzy tego chcieli, a nie tam,. gdzie im to wyszło niechcący.
Jedyna większa porażka to zupełnie bezbarwna Katie Holmes (zwróciłem na nią uwage dopiero w ostatniej scenie, i to tylko z powodu pewnej części ciała), dziewczę urodziwe, ale o mimice Pinokia i ogólnej ekspresji masywu Ślęży. Gdzie się podziały dobre aktorki? Oczywiście można się też troszkę czepić pop-psychologicznego podejścia do głownego bohatera, ale w końcu to film akcji, a nie kino moralnego niepokoju. Daję solidne 8/10. Waaaaaaaaaaaaaagh kinomanom.



Temat: Kwestia pod rozwagę


Uogólniając:
~~~~~~~~~~
Moralność wynika z KULTURY (także kultury osobistej)
Etyka wynika z CYWILIZACJI.
Źródłem moralności JEST wnętrze człowieka -


Czyli co konkretnie ?


źródłem etyki JEST zewnętrze.


Czyli co konkretnie ?


Tak.


No niezupełnie...


                                    *    *    *
Pańskie polityczne pytania odnośnie Chrystusa są głupie.
Chrystus - Drogi Panie - to postać bajkowa, która to postać
podobnie jak Kaczor Donald czy Pinokio - nigdy nie żyła;


No nie, są przecież oczywiste dowody na to, że musiał żyć
człowiek (pisarz to był żydowski czy marzyciel), który miał
w sobie synowskiego ducha, a który objawił nam Ojca.

On to właśnie jest Mesjaszem, czyli Chrystusem,
pisarz to był, jego bohater, czy też realny żydowski
marzyciel, który się wałęsał po galilei - he, he.


natomiast osoby które Pan wymieniasz z nazwiska to konkretni
żywi ludzie.
Największy FILOZOF w dziejach ludzkości pan Jezus z Nazaretu,


Największy jeśli idzie o etykę, drogi Panie,
bo trza uczciwie przyznać, że jego system
nie był dość spójny wewnętrznie jeśli idzie o logikę
wywodu.


który pokazywał swoim uczniom (apostołom) jak żyć i jak kochać,
z nikim nie wchodził w żadne "koalicje" bowiem PRAWDY się nie głosuje.


Bzdurzysz, on tego pragnął, by ja głosować, czemu zresztą
dał wyraz paweł namawiając, by wszyscy prorokowali,
tj. byśmy dawali szansę duchowi, aby mógł przez
nas przemówić.


PRAWDA JEST - a Jezus swoim życiem prezentował PRAWDĘ


Jaką konkretnie ?


dlatego musiał zostać zabity w świecie rządzonym przez ludzkie BESTIE.
Tak.
morał
~~~~~
Uczłowieczanie maUp to krwawy i wieloepokowy proces.


A po co to robić, nie lepiej odejść nie wiem
gdzie na zawsze ?


Edward Robak*


autofocus





Temat: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya.

Pod koniec lat '90 też uważałem, że w tych filmach jest masa bezsensownych postaci, które powstają tylko po to, żeby można z nich było zrobić maskotki.

Ja ciągle tak uważam. Tzn. nie we wszystkich są bezsensowne ale jednak są przykłady jak np. wspomniane prze zemnie właśnie Gargulce w dzwonniku, które nic nie wnoszą nie licząc kilku gagów na boku a dowcip ich bawi niestety tylko widzów do 10-siątego roku życia...
Dzwonnika bardzo lubię i gdyby miał zrobić listę najambitniejszych filmów Disneya, zasiadł by w pierwszej trójcy ale niestety strasznie dramaturgie ograniczają właśnie owe Gargulce. Dobry pomysł by nazwać jakieś postacie po autorze pierwowzoru ale jednak w tym przypadku to nie wypał...

Słaby film Disneya, słaby film Disneya... Dobra, jakieś tam minusy powytykam by nie było potem że tak tymi filmami zafascynowany jestem że do swojej świadomości minusów nie dopuszczam.

"Robin Hood" - A zmieszajcie mnie z błotem fani tego filmu! Definitywnie jedna z najsłabszych pozycji na liście filmów Disneya. Owszem swoje momenty ma [na pewno na plus to aktor podkładający głos Księcia Jana w oryginale grał on Nerona w starej kinówce "Quo Vadis" i widać podobieństwo w obu postaciach] ale jednak jakiś taki... I bez większej fabuły i dramaturgii, w sumie zlepek paru epizodów i "skeczów"...W każdym razie treściowo mi się mało ambitny wydaje a po latach większość gagów już nie bawi... Mało ciekawy romans, postacie takie sobie (ni w tą ni w tą) a piosenki w ogóle do mnie nie trafiły.

"Śnieżka" nie jest idealna [jakby nie patrzeć "wątek miłosny" jest do bólu uproszczony i książę jest papierowy że hej... No i coś tu nie tak. To najpierw Śnieżka prosi o łaskę Krasnale by jej schronienia użyczyły a potem się nimi rozporządza i traktuje jak małe dzieci? ] ale ten film jest pionierem więc naprawdę ciężko mi mówić że jest zły z tej przyczyny że w czasach w których powstał nie było wcześniej innych animacji na tąką skalę [A pardon. Poniekąd w Europie powstały conajmniej dwa pełnometrarzowe filmy animowane ale zagineły w czasie wojny więc się technicznie nie liczą... Po za tym chyba były białoczarne i bez dźwięku] Ale generalnie film barwny i ogląda się bardzo przyjemnie a świadomość że to „ten pierwszy” dodaje mu pikanterii...

"Miecz w kamieniu" - Trochę podobnie jak z Robin Hoodem. Są fajne momenty [ach, ten Merlin] ale jednak bardzo mało jest tych pamiętliwych. Fabuła bardzo prosta a nawet zbyt prosta, piosenki takie że ich mogło by nie być. W pewnym stopniu zmarnowanie pomysłu na dobrą adaptacje Historii króla Artura [mam znajomego który jest mocno obeznany w tych tematach i uznał ten film za nieco... mch... bluźnierczy].

"Pinokio" - faktycznie. Oglądałem kilka miesięcy temu i już to nie to samo jak gdy się oglądało mając 9 lat... Zbyt banalne to się wydaje i jakiś taki brak osobowości w postaci Pinokia tzn. to nie tak że on jest "niegrzeczny", on zachowuje się większość czasu jakby nie miał świadomości co się na około niego dzieje... [Swoją drogą co to do jasnej-ciasnej za morał że marzenia się zawsze spełniają? Myślałem że morałem Pinokia powinno być o tym że trzeba się zmieniać na lepsze albo coś w tym rodzaju. Aby taki morał miał sens bohater mus być najpierw "zły" a potem się nawrócić... A tutaj nie ma co nawracać bo Pinokio nie jest nieposłuszny a poprostu nadto-energiczny... ] Świercz z kolei kradnie cały show dając pajacykowi małe pole do popisu a historia faktycznie w pewnym momeńcie robie się nieco nudnawa i tylko się czeka na finał... A jak się jeszcze pozna pierwowzór można odczuć spooory niedosyt.
BTW - Och, jak bym chciał aby wtedy to zrobili 100% opierając się na oryginalnej książce... Wspominałem kiedyś o tym w jakimś topiku ale oryginalna książka "Pinokio" ma się ni-jak do filmu Disneya [film Disneya to nie jest adaptacja, lecz "na motywach" i to w dodatku dalekich]. W książce historia Pinokia jest momentami strasznie brutalna i na swój sposób mroczna a autor pisząc ją początkowo wcale nie kierował się myślą o literaturze dziecięcej... Np. W filmie Disneya Lis i kot szprzedają Pinokia do teatrzyku kukiełkowego i są poprostu parą cwaniaków, w powieści Carla Collodiego niedojść że wśsrodku nocy próbją powiesić Pinokia w celu wyduszenia od niego kilka złotych monet które ukrył w buzi to jeszcze Pajac w ramach samo-obrony odgryza kotu łapę... Ok, może nawet dobrze że nie zrobili detalicznej adaptacji, acz kolwiek podkreśłam tylko fakt iż film Disneya względem książki na której się opiera, prezentuje się marnie...

"Atlantyda" i "Planeta Skarbów" wydały mi się nudne.



Temat: Jarosław Grzędowicz
O ile przed przeczytaniem ‘Pana Lodowego Ogrodu 2’ nie dałbym na Grzędowicza złego słowa powiedzieć (kto nie czytał Księgi Jesiennych Demonów ten trąba), teraz skłaniam się ku twierdzeniu, że jeden z moich ulubionych polskich fantastów pierdyknął zadem o glebę, aż huk poszedł. Spadł z wysokiego konia, nie powiem, niemniej jednak, do teraz przecieram oczy ze zdumienia, jeśli chodzi o jakość tego upadku. A raczej brak owej jakości.
Spróbuję to jakoś opisowo przedstawić, podać swoje argumenty, umotywować, jest tego jednak tak wiele, że najlepsze, co mogę w tej chwili zrobić to wyć w niebogłosy: LUDZIE, NIE CZYTAJCIE TEJ KSIĄŻKI!!! Nie wiem, odświeżcie listę nieprzeczytanych klasyków, a jak macie parcie na fantasy to powróćcie do ‘Wiedźmina’, sięgnijcie po ‘Grę o Tron’, cokolwiek. Byle nie ‘Pan Lodowego Ogrodu 2.
Z książki wieje nudą, przez 3/4 treści i główni bohaterowie zwyczajnie się snują, a pozostała 1/4 to opis walk. Ale te walki to dopiero...
Nie wiem, czy Grzędowicz naczytał się ostatnio Sapkowskiego, że postanowił z przypadkowych bitek zrobić jeden z trzonów swojej książki. No, ale Sapkowski to Sapkowski. Nie umniejszając Grzędowiczowi, to jeszcze nie ta liga. Walki są nudne, mało obrazowe, natłok nic nie mówiących słów, które coś tam z walką mają wspólnego, ale żeby przed oczami stanęła czytelnikowi faktyczna sytuacja – mowy nie ma. Jedynym wyjątkiem może być potyczka na pustyni.
Fabuła typu Deux ex machina zatrważa. Gdy czytam któryś raz z rzędu o wielkim zbiegu okoliczności zawiązującym akcję, rozwiązującym akcję, sprawiającym, że bohater wykaraskał się z największych tarapatów - to zaczynam oczekiwać kolorowego klauna, który wyskoczy z pudełka i zacznie spiewać Happy birthday to you. No i na nieszczęście, pojawia się klaun…
A właściwie cyfral. Kto czytał ten wie, kto nie czytał, to nic nie napiszę, bo zaspoileruję. Jak dojdziecie - zrozumiecie.
Kolejna sprawa to cynizm jednego z głównych bohaterów. Zdaję sobie sprawę, że panuje jakaś niezdrowa moda na tworzenie herosów opryskliwych, wyszczekanych, co to niczego się nie boją, do niewielu rzeczy się przywiązują, a jeśli posiadają jakieś uczucia, to upychają je pod maską zmęczonego życiem dekadenta. Ale ileż można? A poza tym, jest to postawa tak oklepana i tak przewidywalna, że na myśl przychodzą przygody drewnianej kukły (sorry Pinokio). Jeśli jest tu psychologia, to na poziomie gimnazjalisty. Dylematy głównego bohatera sprowadzają się do rozterek, czy ciąć od dołu, czy też sparować. Jest chwila, gdzie pojawia się jakiś cień dylematu moralnego, nie ma jednak czasu na jego rozwinięcie, bo po chwili zostajemy rzuceni w środek kolejnej krwawej młócki. Przez większość czasu odnosiłem wrażenie, że czytam kontynuację przygód Johna McClane'a ze Szklanej Pułapki, któremu zbrzydli terroryści z łądunkami wybuchowymi i postanowił rozprawić się z terrorystami wyposażonymi w Might & Magic.
Literatura piękna - Grzędowicz odszedł od literatury, a poszedł w kierunku pięknej. I o ile na pierwszych kilku stronach bardzo mnie to zaciekawiło, po jakimś czasie zaczęło nużyć. Język staje się miejscami zbyt kwiecisty. Znikła gdzieś wartkość, jakże typowa dla ostatnich kilku książek autora. Może Grzędowicz myślał, że jak zaserwuje kaszę na srebrnym półmisku, publika pomyśli, że dostała kawał soczystego, czytelniczego mięsa. Niestety, jest kasza, a na dodatek podana na półmisku z patyny.
Na koniec zostawiłem sobie bohaterów drugoplanowych. Nic nie napiszę, a jedynie zadam pytanie tym, którzy czytali. Czy jesteście w stanie scharakteryzować bohaterów drugoplanowych, podróżujących grupą w jednym i drugim wątku? Mam na myśli coś więcej, niż wymienienie ich po imionach, choć i to jest dosyć trudne. No ale czego się spodziewać, skoro postać głównego bohatera składa się z kilku sztampowych cech, przedstawionych w sposób, którego nie powstydziliby się twórcy amerykańskich filmów klasy 'B'.
To tylko urywek negatywnych przemyśleń na temat tej książki. Męczyłem się. Szczerze się męczyłem. Nie zamierzam kupować trzeciego tomu, choć po Grzędowicza jeszcze sięgnę. Może, kiedy będzie pisał coś bez ciśnienia ze strony wydawcy i czytelników, wróci do formy sprzed PLO 2. Czego sobie, Jemu i Wam szczerze życzę.

P.S. W związku z pojawiającym się trendem ciągania recenzentów po sądach, uprzejmie informuję, że jest to jedynie opinia, żadna tam recenzja.



Temat: Shrek Party
Co prawda czwartej części przygód Shreka jeszcze nie zrobiono, lecz grę mamy już dziś. "Shrek Party" - po nazwie wydawało by się, że mamy do czynienia z grą przeznaczoną dla trybu multiplayer. Pozory mylą - dostaliśmy platformówkę.

W pewien sposób gra nawiązuje do "świątecznych" przygód zielonego ogra, bowiem tak jak w tej animacji, otrzymaliśmy sporą dawkę wszelkich pozytywnych uczuć i emocji, które z reguły w okresie świątecznym wydobywają się na zewnątrz.

Standardowo - wszystko, co spowodowało zamieszanie w królestwie Far Fary Away stało się przez przypadek. No po prostu nie ma winnych, "samo się". I ten niefortunny zbieg okoliczności spowodował, że Shrek znowu musiał wziąć sprawy w swoje ręce. Zaczęło się w Walentynki: zapakowany w zbyt dużą pieluchę Amor nabrał chęci zniszczenia Święta Zakochanych. A potem było już tylko gorzej; Shrek zapomniał o prezencie dla żony, to znowu ktoś porwał małe ogrzątka... Każde z kolejnych świąt jest jednocześnie kolejnym rozdziałem gry i następnym wyzwaniem dla bohatera i jego wiernego rumaka... znaczy się przyjaciela Osła.

Pierwsze co rzuca się w oczy to oczywiście grafika. Przede wszystkim figury głównych bohaterów - platformówki na telefony komórkowe przyzwyczaiły nas do niewielkich postaci, a tu proszę: bohaterowie są naprawdę pokaźnych rozmiarów. I mimo tego faktu, wcale nie została ograniczona widoczność! Kolejna rzecz: animacje. No po prostu mistrzostwo świata - bieg ogra, skok, cios a zwłaszcza ryk to kawałek doskonałej grafiki, niemalże jak film. I ta cecha dotyczy wszystkiego, co widać na ekranie: plansze są świetnie przemyślane, pełne ruchu, panuje na nich wręcz tłok, a jednocześnie są niezwykle szczegółowe. Samo podziwianie Zamku to przyjemność dla oczu. Stale grę przerywa Pinokio, który popycha fabułę do przodu, układając rymy częstochowskie. Spotkamy także Kota w Butach, Fionę i całą rzeszę postaci znanych z filmów. Nie mogło oczywiście zabraknąć Ciastka, a Osłem będziemy nawet nie raz sterować.

Głównym elementem dobrej platformówki jest ilość bonusów i punktów do zebrania. "Shrek Party" oferuje potworną wręcz liczbę błyskotek, które tylko czekają, by po nie sięgnąć. Nieraz w takich miejscach, że przyjdzie się wysilić umysłowo... Skrzynie zawierające najlepsze przedmioty są zazwyczaj ukryte w trudno dostępnych miejscach. Po ukończeniu każdej planszy mamy podsumowanie - i tu wyjdzie na jaw, czy zebrane zostało wszystko. I powiem jedno: świadomość, że mimo starań coś zostało przeoczone, wzbudza niezłą agresję. Więc lepiej dobrze się rozglądać!

Poza standardowymi elementami dającymi punkty jest także sporo innych bonusów. Plansze skonstruowane są w taki sposób, że aby zdobyć wszystko nieraz będzie trzeba je powtarzać i po prostu pójść inną drogą. Dodam jeszcze, iż każdy etap zawiera w sobie prawdziwą wybuchową mieszankę: różnego rodzaju wyrzutnie, skocznie, spady, pochyłości, liny zwisające gdzieś z sufitu, a nawet eliksiry, dzięki którym Shrek może lewitować i dostać się do naprawdę trudno położonych obiektów lub zmniejszać swą ogromną postać - z całą pewnością nikt nie będzie się nudził. Nie mogło zabraknąć także specjalnych, bonusowych poziomów: zbierając wszystkie ukryte litery, składające się na frazę "Shrek Party", otrzymujemy dostęp do specjalnej planszy, w której karty rozdaje Ciastek.

Gra jest w pełni spolszczona. Humor z całą pewnością dorównuje temu znanemu z filmów, dialogi pomiędzy bohaterami rozbawiają do łez. Widać to najlepiej w etapach z bossami. Niestety, jeśli chodzi o bossów właśnie, to muszę powiedzieć, iż pokonanie ich nie należy do najtrudniejszych zadań. W dodatku pod koniec gry, w wyniku zawiłości fabuły, należy pokonać ich jeszcze raz - w ten sam sposób! I to jest bardzo bolesna pomyłka... na szczęście jedyna w grze.

Dźwięki także są mocnym atutem gry. Niestety muzyczka nie towarzyszy nam stale, jedynie w ważniejszych dla fabuły momentach. Podczas eksploracji poziomów do czynienia mamy jedynie z dźwiękami i odgłosami, których jakość jest naprawdę znakomita. Gameloft po raz kolejny udowodnił, że w grach pisanych w technologii J2ME wciąż jeszcze można pokazać coś nowego.

Twórcy oddali nam produkt niezwykłej jakości, wypieszczony do granic możliwości. Po prostu tak zwany "hit". Gra z całą pewnością bije na głowę poprzednika - "Shrek the Third", poprawiając wszystkie jego błędy i maksymalnie wykorzystując wszystko, co najlepsze w grach platformowych. Nic, tylko grać!

+ Plusy

+ grafika
+ dźwięk
+ mnóstwo elementów do zebrania
+ humor
+ po polsku
− Minusy

− dwukrotna walka z bossami, a zawsze taka sama

Źródło: Gaminator.pl



Temat: Zmarł ostatni wielki animator Disneya
W wieku niespełna 96 lat zmarł Ollie Johnston, ostatni członek legendarnego zespołu animatorów Disneya, nazywanego często przez Amerykanów: Nine Old Men (Dziewięcioma Starymi Ludźmi - nazwa nie miała nic wspólnego z wiekiem, odwoływała do popularnego powiedzenia Franklina D. Roosevelta).

Ollie Johnston pracował dla wytwórni Disneya przez 43 lata. Dzięki jego pracy na ekranie ożywały takie postaci, jak Myszka Miki i bohaterowie "Królewny Śnieżki", "Pinokia", "Piotrusia Pana", "Fantazji", "Bambiego" (stworzył m.in. scenę śmierci matki jelonka), "Kopciuszka", "Księgi dżungli" i wielu innych.

Śmierć nastąpiła z przyczyn naturalnych. Twórca od dawna przebywał w domu opieki w miejscowości Sequim.

Ollie Johnston urodził się 31 października 1912 roku. Swoją przygodę ze sztuką rozpoczął jeszcze jako dziecko. Nauki pobierał w Chouinart Art Institute w Los Angeles. Myślał o karierze ilustratora, kiedy w 1935 roku, w trakcie ostatniego roku studiów, poznał Walta Disneya. Legendarny twórca zaproponował mu pracę w swojej wytwórni.

Johnston nie tylko rysował dla Disneya, ale także, od 1946 roku, reżyserował powstające w studiu filmy. Na emeryturę przeszedł w 1978 roku. Jego ostatnim dziełem był film "The Fox and the Hound". Później zajmował się m.in. pisaniem i prowadzeniem wykładów. Z radością słyżył radą młodszym kolegom po fachu. Jego wielką pasją stały się pociągi - miał swój własny miniaturowy tor, a także prawdziwą lokomotywę.

W 1995 roku o nim i jego przyjacielu, również współpracowniku Disneya, Franku Thomasie (artysta zmarł w 2004 roku w wieku 92 lat), nakręcono film dokumentalny "Frank i Ollie".

W 1989 roku artysta został uhonorowany statuetką Disney Legends Award. W 2005 roku Johnston otrzymał, jako pierwszy w historii animator, Narodowy Medal Sztuk. Wyróżnienie odebrał w trakcie uroczystej gali w Białym Domu.

- Zawsze uczył mnie, bym pamiętał o tym, co dana postać myśli. Tę ideę staramy się kontynuować w studiu Pixara i Disneya. Robimy wszystko, by nasi bohaterowie myśleli i czuli, by byli na ekranie żywi - powiedział na wieść o śmierci Johnstona John Lasseter, twórca takich filmów, jak "Toy Story", "Dawno temu w trawie", czy "Auta".

- Ollie należał do niezwykłego pokolenia artystów. Był prawdziwym pionierem naszej sztuki - stwierdził Roy E. Disney, krewny Walta Disneya i dyrektor stworzonej przez niego wytwórni.

- Ludzie znają jego pracę. Znają jego bohaterów. Widzieli jak oni grają, chociaż nie zdawali sobie z tego sprawy. Był filarem, jednym z najważniejszych animatorów złotego wieku animacji Disneya - napisał o twórcy historyk filmu - Leonard Maltin.

Do dziś książka o animacji, którą Ollie Johnston napisał razem z Frankiem Thomasem uważana jest wśród animatorów za "biblię" tej niezwykłej sztuki.

Żona Johnstona Marie Worthey zmarła w 2005 roku. Spędzili ze sobą 63 lata. Artystę opłakują synowie: Ken i Rick oraz synowe: Carolyn Johnston i Teya Priest Johnston. Studio Disneya planuje specjalne uroczystości na cześć twórcy. Ceremonia pogrzebowa będzie jednak miała charakter stricte rodzinny.



Temat: Kishimoto magikiem; analiza postaci Naruto i Sasuke
czytam ten teamt i jakos to usprawiedliwianie Kishimoto jakoś mnie nie pociąga.
Powiem tak odstawilem mange naruto jakis czas temu i niedawno pociagnałem reszte chapterów i mówiąc wprost Manga stała się słaba, Fabuła tego tytułu poprostu poległa po TS nie jest spójna, zasady 'świata shinobi' stosuje autor tylko wtedy kiedy mu wygodnie. Naruto i cała reszta są shinobi Konohy a oni kicaja sobie po kontynencie uganiając się za gówniarzem z kompleksami. Pominmy fakt, że Sasuke powinien być w bingo book za dezercje i bynajmnije nie Naruto, Kiba, Sakura i reszta dzieciarni powinni go szukac tylko Hunter-nin's. Sasuke powinien byc zawleczony w plastikowym worku do konohy. Jak im tak zależy na Sharinganie to nie mu obetna genitalia i dostarcza do szpitala napewno jakaś fanka Uchiha urodzi nowe pokolenie Bogów Sharingana.

Ale pominmy to bo szkoda nerwów na Mścicieli.

Odnośnie akcji po TS.
Jeśli chodzi o ilość Jutsu które pokazują bohaterowie to nie przesadzajmy że Sasuke jest jakoś super dopakwoany pod tym wzgledem bo za dużo nie widzieliśmy.
Naruto pojechał: FR, FRS, OR i w tadnemie z Yamato aka. Pinokio wyskoczyli z Kufu suika no jutsu. Naprawde ni ma sie co podniecać kto ile tam ma technik bo i tak wszysycy narazie jadą starymi sztuczkami.

Co natomiast denerwuje po TS.
Debilizm Naruto, na litość boską bo autor ewidentnie lubi robić z tytuowego boahter kretyna pierwszej wody. Uzumaki jest poprostu smarkaczem i debilem poziom jego zachowania jest poporstu irytujący. Patrzeć na niego nie moge i ciągły tekst o sprowadzeniu Sasuke do Konohy dla Sakury i o tym że będzie hokage, serio jeśli Kishi jakoś tego nie tonował przed TS to miałem chociaż nadzieje że po TS nie bedzie Naruto nadawał jak zacięta płyta.
Jeśli chodzi o Sasuke to co ja się będe rozpistywał powiem tyle pod względem przygotwania to zostawia reszte ekipy z rookie 9 daleko w tyle. przypomnijmy sobie teraz wszyscy co się stało gdy Sai, Naruto, Sakura i Yamato spotali Emo króla poraz pierwszy po TS. hmmm chyba leciało to tak. Naruto prawie dał się zabić, Sasuke zHackował mu sharinganem Mindspace i powiedział cześć Kyuubiemu po czym zrobił 'bitchslap' i kyuubi wrócił do klatki.
w chwile później Yamato krwawił Sai był na ziemi a Sakura zaszarżowała na Uchiha po to tylko że prawie dać się zabić. a teraz czy ktoś ma jakieś wątpliwości że ulubieniec nastolatek Sasuke, ma w d@#$ Konohe? a to że chciał zabić upierdliwą mende jaką stał się Naruto cóż nie dziwie mu się na miejscu Uchiha zrobił bym to samo.
To że Sharingan jest GodLike chyba nikt nie ma wątpliwości? więc pominę tego cheata ^^

Aha tylko tak wspomnę że dowiedziałem się dzięki fanfiction.net i forum z tamtej stronki że Kishimoto w wywiadzie dla Koreańskiej gazetki młodzieżowej odpowiedział na pytanie o ulubionego bohatera: Uchiha Sasuke.

no to z mojej strony No Comment dla Kishiego.

co do tego że fabuła jest dziurawa ja sito i nie jest konsekwętna:
1) Trening z Kage bunshinami - uber cheat prawie taki jak ten Hack który Sasuke zrobil z Kyuubim i sharinganem.

2) Naruto i reszta paczki biega sobie po kontynencie i bóg wie gdzie jakby sobie tak mogli podróżować bez problemów i nie napatoczyli się na Shinobi z innej wioski którzy np. mają coś przeciwko temu że Konoha się panoszy po ich terenie.

3) sasuke chyba wciąż nie ma statusu Missing-nin no ale on jest Uchiha i reguły się do niego nie stosują.

4) Madara, ale co tam w końcu Tobi is a Good Boy ^^

5) Saukra i Chiyo Vs Akasuna no Sasori yyy czy on aby nie zabił Sandaime Kazekage nie jest nukeninem klasy S i ma w ciul więcej doświadczenia? no ale luz w końcu Sakura była trenowana przez 3 lata przez Tsunade no i mamy tez Panią Babcie z 'parkinsonem' ale ona ma kondycje jak Maito Gai i wymiata z kukiełakami... No comment na temat tej walki.

podsumowując Naruto jako bohater jest nudny i głupszy niż to chyba możliwe, poza tym jest upierdliwy z tym swoim jęczeniem o Sasuke....
A Kishimoto cóż ciągnie fabułe do przodu i koksuje wielkie Ego Sasuke.

o asach w rękawie to się nawet nie będe wypoiwadał bo fabułe zawsze można zakręcić na więcej niż jeden sposób.



Temat: Drizzt Do"urden [FR]
Xin, wiesz, ja bym wolał usłyszeć (patrz: przeczytać), co masz do powiedzenia jeszcze raczej na temat Drizzta Do'Urdena.

Co do pamiętników, dzienników podróży sporządzanych przez Drizzta: To jest właśnie największy atut R.A.Salvatore. Nie będę się na ten temat dużo rozpisywał (podawał przykładów), dlatego, że jestem zdania, że należy się z tym zapoznać samemu, w trakcie lektury. Pamiętniki sa przeplatane z rozdziałami i wiążą się z nimi poprzez przemyślenia głównego bohatera co do pojawiającego się problemu. Śmiem twierdzić, że napisane są mądrze, można z nich wiele wysnuć na temat autora i samego Drizzta. Są jakby uzupełnieniem fabuły, pokazaniem wewnętrznej strony drowa nie z perspektywy trzeciej osoby, tylko jego osobistych przemyśleń, wnętrza i kształtującej się na podstawie doświadczeń osobowości.

A teraz z innej beczki o tym drowie. Ktoś wcześniej napisał, że jest on cukierkowy. Nic dalszego od prawdy. Drizzt jest jeden, jedyny. Jego filozofia szczera i bardzo szanuję autora, za mądrość, własne, trafne i zrozumiałe przemyślenia, które przypisuje swej postaci. Drizzt jest postacią, wydawałoby się, tragiczną, która spluwa swojemu tragizmowi w twarz ciesząc się życiem i każdą chwilą. Wiele osób czepia się jego charakteru nazywając przesłodzonym. Wynika to moim zdaniem z nieznajomości literatury. Większość osób, które śledzą dokładnie przebieg jego życia i malującą się coraz wyraźniej osobowość poczuje do niego sympatię. Będzie to sympatia zrodzona ze zrozumienia, z obserwacji, z długiego procesu poznawania (wraz z kolejnymi częściami sagi) kolejnych cech charakteru syna Zaknafeina. Ze zrozumienia nie tyle sytuacji w jakiej się znalazł, ale ścieżki jaką obrał spośród wielu możliwych wariantów, a determinowanej przez głębokie uduchowienie. Uduchowienie wynikające mniej z wiary w Melikki, a raczej ze znajomości własnego serca. W tym tkwi cała zasługa Salvatore, że Drizzt, wytwór jego umysłu stał się postacią kochaną niemalże jak istniejąca w rzeczywistości osoba, nasz przyjaciel, ktoś kogo znamy od wielu lat. Drizzt jest największym sukcesem Salvatore. Poświęcony tej postaci czas i miłość uczyniły zeń żywą istotę, prawie jak w baśni dla dzieci, gdzie R.A. to Gepetto, a Drizzt to Pinokio I nie ma co się śmiać, zamysłem "Pinokia" było uświadomienie czytelnikowi pragnienia pisarza, by z abstrakcji uczynić rzeczywistość. W dużym stopniu się to Salvatore udało. I nie zgodzę się, że Drizzt jest wynikiem nakładów reklamowych, czy że jest komercyjny. Komercyjne jest bowiem gówno, które treścią jest kiepskie, a sprzedaje się dobrze. Drizzt nie jest kowbojem, który pcha się na bij zabij gdzie popadnie opierając się na reputacji swoich zakrzywionych kling. Drizzt jest istotą, której zachowania wynikają z głębokich przemyśleń, czystego sumienia i bariery moralności, na którą żaden szermierz argumentów luki nie znajdzie. Kocham Drizzta, kocham, jako swoje niedoścignione "ja", moralny wzór cnót, wynikających z mądrości, chęci radości, chęci życia, poszanowania przyjaźni, szacunku dla innych. Jego "dobro", żeby łatwiej niektórym było zrozumieć, jest wynikiem jego wyboru, a nie natury. Oto cały urok Drizzta Do'Urdena.

No...może nie cały. Z pewnością, jest jeszcze milion zdań, które można na jego temat wypowiedzieć.



Temat: DOWCIPY, ZARTY, ANEGDOTY :)
Jak juz na 1 z 10 zesz?o to prosze: :mrgreen:

Tadeusz Sznuk : Ile nóg ma salamandra ?
Zawodniczka :Trzy
T Sz : To chyba kulawa...
___________________________________________
Proszę podać wzór na pole prostok?ta...
- a kwadrat + b kwadrat. - O Bo?e powiedziałam wzór na
obwód
- Niestety Pani wzór na obwód również jest nieprawidłowy...
_______________________________________________
- Jak? człą? ciała odci?? sobie Vincent van Gogh?
- yyy...yyy... w?osy?!
___________________________________________
Pytanie: - G?owni bohaterowie "Nocy i dni"
Odpowiedź: - Jan i Bogumi?
Sznuk: - To byłoby takie nowoczesne ma??e?stwo...
___________________________________________
Pytanie: - Jak się nazywa szpital wojskowył
Odpowiedź: - Latryna. (miało był lazaret)
__________________________________________
Pytanie (kategoria powiedzenia i przysłowia):
Proszę dokończyć. - Go?y jak ?wi?ty...?
Odpowiedź: - Miko?aj...
_______________________________________________
Jak nazywa się młączyzna którego ?ona wyjechała na wakacje?
[odp s?omiany wdowiec] Odpowiedź jednego z graczy: - Rogacz
____________________________________________________
- Postał z mitologii i znany klub piłkarski? Dla ułatwienia
na liter? A?
Odpowiedź po zastanowieniu równo z bipem (nota bene
policjanta): AC Milan.
_________________________________________________
- Jaki narząd umożliwia rybom oddychanie pod wod??
- Syfon.
__________________________________
- Ile par oczu ma mucha?
- 100 milionów
__________________________________________
- Jak się nazywa? chłopiec z bajki o królowej śniegu
- yyy... będę strzela?... Pinokio
____________________________________________________
- Jak nazywa się para aktorów odtwarzaj?cych rol? Barbary i
Bogumiła w serialu "Noce i dnie"?
- Eeee, eeee, yyyy, yyyy (Biiip !!! - koniec czasu).
Zapomniałem. Ale teraz już wiem.
- To proszę powiedzieć
- ... Dalej zapomniałem
______________________________________________________
- Ile w języku polskim rozróżniamy przypadków w liczbie
pojedynczej, a ile w liczbie mnogiej?
- Tyle samo
_______________________________________________________

Autentyk z innego teleturnieju

Odgaduj?cy musia? był nieźle "stremowany":
- Dokąd jechać s?ynny pociąg o 15.10?"
- Do Garwolina...
Prowadz?cy zgłupia?:
- Dlaczego do Garwolina?
- A bo ja tam mieszkam.
Familiada

Podaj rodzaj farby.
- Czerwona!
Wobec braku takowej odpowiedzi na tablicy Strasburger pyta
Kolejnego zawodnika: -Podaj rodzaj farby.
-Zielona!
_____________________________________________________
Sport, w którym bior? udział zwierz?ta.
Odp. - Walka jeleni na rykowisku...
____________________________________________________

By?y premier.
Odp. - Rakowiecki
_______________________________________________-
- Podaj rodzaj potwora.
- Kangur!
________________________________________________
- Więcej niż jedno zwierze, to...?
- Owca.
- źle. Pytanie przechodzi na druga rodzin?. Więcej niż jedno
zwierze, to...?
- Lama?
______________________________________________
- Co robić koty?
- Skakaj? (nawet nie ma takiego słowa)
________________________________________________
Pytanie: Dokąd rodzice nie zabieraj? ze sob? dzieci?
Odp.: Do agencji towarzyskiej.
_________________________________________________
Pytanie: Jaka może byc ba?ka?
Odp. 1: Mydlana (braaaaawo)
Odp. 2: Ba?ka na mleko (braaaaawo)
Odp. 3: Ba?ka wsta?ka, taka zabawka.
____________________________________________________
- Miasto na F?
- yyyyyyy.... FLORYDA!
_____________________________________________________
- Nazwa przylądka?
- Przylądek Zdrój.
____________________________________________
- Rodzaj kie?basy?
- Szynka!

Pytanie: - Wymieć zwierz? w paski...
Odpowiedź: - Biedronka!
________________________________________________
Pytanie: Na czym można siedzień?(Odpowiedzi na tablicy: na
kanapie, na krzeźle) G?owa rodziny: na FOSIE
_______________________________________________
- Biblijna para?
- Zeus i Hera!



Temat: Recenzje
antologia - "Białe szepty"

Ponad rok temu Wydawnictwo Replika ogłosiło konkurs na opowiadanie „dotykające w swej treści szeroko rozumianego zagadnienia sztuki i pracy twórczej”. Spośród nadesłanych ponad stu prac wybrano dwadzieścia utworów(1), które składają się na niniejszą antologię. Antologię bardzo ciekawą, bo przede wszystkim różnorodną – opowiadania traktują o malarstwie, rzeźbie, teatrze, muzyce, literaturze i utrzymane są w różnych konwencjach: od baśni, po horror. I – co cieszy mnie najbardziej – niektóre utwory debiutantów dorównują poziomem pracom autorów już znanych.

Jednym z najlepszych opowiadań są w mojej ocenie „Szklane oczy” Tomasza Wróbla – utwór aż gęsty od symboliki, bezlitośnie ośmieszający schematy i tętniący humorem. Czegóż tu nie ma: Galatea i Pigmalion, Alicja z krainy czarów, Pinokio, Mała syrenka… Współczesna Galatea śladem szczura (niegdyś przewodnikiem do innego wymiaru był biały królik) wyrusza na poszukiwanie wiedźmy, mogącej obdarzyć ją człowieczeństwem. Jeszcze niedawno czarownice zaszywały się w niedostępnych leśnych ostępach, teraz mieszkają po drugiej stronie… kałuży, w śmietnikowym blokowisku. Oczywiście, za wszystko trzeba płacić. I lalka-Galatea płaci… silikonem. Autor sprawił mi osobistą przyjemność, wykorzystując do opisu przejścia przez zamknięte drzwi teorię bąka (naukowcy udowodnili, że bąk ma zbyt małą powierzchnię skrzydeł oraz zbyt dużą masę ciała by latać – kłopot w tym, że bąk o tym nie wie i… lata), a nie jakąś tam ograną teleportację.

Zamykające zbiór opowiadanie pt.: „Białe szepty” Piotra Roemera może śmiało rywalizować ze „Szklanymi oczami”, choć jest utrzymane w całkowicie odmiennym klimacie. Nie ma tu drwiny czy parodii – jest raczej atmosfera opowieści niesamowitych Edgara Alana Poe. Wszystkie elementy utworu współgrają ze sobą: pomysł, osoba głównego bohatera, stopniowo i umiejętnie dozowane informacje, tempo akcji, język. Narratorem jest alkoholik i język utworu – początkowo zuchowaty, pełen dygresji i komentarzy na temat nałogu – jest do osoby opowiadającego idealnie dostosowany. W miarę postępu opowieści, gdy aura niesamowitości narasta, a opowiadający trzeźwieje – język zmienia się, współtworząc nastrój.

Zdecydowanie najbardziej pogodnym opowiadaniem w antologii jest utwór Marty Uszyńskiej pt.: „Elfy i artyści tańczą” – emanujący życzliwością i ciepłem. Na uwagę zasługuje „Kościół w Auvers” Roberta Cichowlasa, odsłaniający tajemnicę ostatniego listu Van Gogha, „Witraż Arlety” Joanny Maciejewskiej, przypominający, że w każdej pracy artysta pozostawia cząstkę swojej duszy, czy też „Muza z przypadku” duetu Kyrcz&Radecki, wprowadzająca czytelnika w arkana sztuki tworzenia epitafiów nagrobkowych oraz poruszające – „Jak malowany szpak” Michała Galczaka i „Płaczka” Davida Kaina. Opowiadanie „Arnie i Ash” Joanny Gładysek – choć wydaje się być nieco za długie – jest doskonałe w warstwie psychologicznej i w pełni oddaje znaczenie terminu: ironia losu.

W „Białych szeptach” nie ma tekstów ewidentnie złych – nawet słabsze opowiadania mają co najmniej jeden element postawiony na całkiem niezłym poziomie – albo jest to pomysł, albo język utworu, albo kreacja postaci. Lektura całości zbioru jest ciekawa – nawet dla osób, które – jak ja – nie bardzo odnajdują się w klimatach literatury grozy. Ale najbardziej optymistycznie nastraja obecność aż tylu debiutów.

1) Spis treści:
1. Anna Zgierun - „Il mago del potere”
2. Tomasz Wróbel - „Szklane oczy”
3. Dawid Kain - „Płaczka”
4. Sebastian Szczepan - „Mt 8,17”
5. Małgorzata Brejnak - „Znikające obrazy”
6. Robert Cichowlas - „Kościół w Auvers”
7. Tomasz Gnyś - „Przeznaczenie ukryte w płótnie”
8. Danuta Franczyk - „W poszukiwaniu zagubionego raju”
9. Joanna Maciejewska - „Witraż Arlety”
10. Radosław Scheller - „Koncert wszech czasów”
11. Joanna Gładysek - „Arnie i Ash”
12. Michał Galczak - „Jak malowany szpak”
13. Kazimierz Kyrcz Jr, Łukasz Radecki - „Muza z przypadku”
14. Marta Uszyńska - „Elfy i artyści tańczą”
15. Bogdan Lutnik - „Malarz psów”
16. Barbara Srebro-Fila - „Natalia”
17. Maciej Żytowiecki - „Pole pszenicy numer 7”
18. Anna Szczęsna - „Malarz koszmarów”
19. Maciej Lewandowski - „L’Art des Dames”
20. Piotr Roemer - „Białe szepty”



Temat: Kwestia pod rozwagę

 - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - :mirror:
pl.sci.filozofia




| | [...]
| Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
| /Matti/
| Pewna panna prowadzi się "amoralnie" a pewien lekarz postępuje
| wbrew etyce swojego zawodu.
| Panna owa kieruje się 'własną' moralnością - lekarz ów złożył przysięgę:
| "przede wszystkim wykonywać rozkazy przełożonych" (lojalność).
| Panną kierują osobiste skłonności - lekarzem steruje strach.
| Moralność JEST więc cechą osobniczą którą każdy sobie tworzy SAM
| etyka natomiast jest kanonem narzucanym przez hierarchie kolektywu.
| Pannie jest na ogół obojętnie, że ktoś/coś oceniając jej zachowania
| przyklei jej epitet "kur wa" - lekarzowi obojętne nie jest, gdy musi
| postępować wbrew własnej moralności.

| Uogólniając:
| ~~~~~~~~~~
| Moralność wynika z KULTURY (także kultury osobistej)
| Etyka wynika z CYWILIZACJI.
| Źródłem moralności JEST wnętrze człowieka -
| źródłem etyki JEST zewnętrze.
| Tak.

|                                     *    *    *
| Pańskie polityczne pytania odnośnie Chrystusa są głupie.
| Chrystus - Drogi Panie - to postać bajkowa, która to postać
| podobnie jak Kaczor Donald czy Pinokio - nigdy nie żyła;
| natomiast osoby które Pan wymieniasz z nazwiska to konkretni
| żywi ludzie.
| Największy FILOZOF w dziejach ludzkości pan Jezus z Nazaretu,
| który pokazywał swoim uczniom (apostołom) jak żyć i jak kochać,
| z nikim nie wchodził w żadne "koalicje" bowiem PRAWDY się nie
| głosuje.
| PRAWDA JEST - a Jezus swoim życiem prezentował PRAWDĘ
| dlatego musiał zostać zabity w świecie rządzonym przez ludzkie
| BESTIE.
| Tak.

| morał
| ~~~~~
| Uczłowieczanie maUp to krwawy i wieloepokowy proces.

| Edward Robak*

Czyli co konkretnie ?

Czyli co konkretnie ?

No niezupełnie...

No nie, są przecież oczywiste dowody na to, że musiał żyć
człowiek (pisarz to był żydowski czy marzyciel), który miał
w sobie synowskiego ducha, a który objawił nam Ojca.

On to właśnie jest Mesjaszem, czyli Chrystusem,
pisarz to był, jego bohater, czy też realny żydowski
marzyciel, który się wałęsał po galilei - he, he.

Największy jeśli idzie o etykę, drogi Panie,
bo trza uczciwie przyznać, że jego system
nie był dość spójny wewnętrznie jeśli idzie o logikę
wywodu.

Bzdurzysz, on tego pragnął, by ja głosować, czemu zresztą
dał wyraz paweł namawiając, by wszyscy prorokowali,
tj. byśmy dawali szansę duchowi, aby mógł przez
nas przemówić.

Jaką konkretnie ?

A po co to robić, nie lepiej odejść nie wiem
gdzie na zawsze ?

autofocus


Jezus z Nazaretu ŻYŁ i BYŁ w REALU
Chrystus zaistniał w wyobraźni pisarzy
na długo po śmierci Mesjasza.
...
Problem Drogi Panie jest następujący:
Wierzący zakładają, że "Bóg stworzył Świat",
niewierzący natomiast są zdania, że Świata NIKT nie musiał tworzyć
a pytanie JEST takie:
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
gdzie JEST Świat? :o)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Edward Robak*
--~--~---------~--~----~------------~-------~--~----~------~----~--~--
ĂĄ http://groups.google.pl/group/free-pl-prawdy?lnk=li&hl=pl
-~----------~----~----~----~------~----~------~--~-----~-------~--~---





Temat: Myśli i Wspomnienia
Coś nowego. Ciekawa jestem co o tym myślicie.

Ostatnie Życzenie Alkhaeli

Muzyka. Ach, muzyka. Coś pięknego. Delikatny szept grajka, doskonale komponujący się z szelestem przewracanych kartek. Ciche zawodzenie skrzypiec, raz narastające, a tu znowuż cichutkie, ledwie słyszalne. Niesamowite ciepło, rozlewające sie po całym ciele, z początku nieregularne, a potem równomierne niczym bicie słowiczego serca.
W takich chwilach nie byłam sobą. Miałam ochotę całować naszego Wielkiego Stwórcę za nogi, choć względnie nie byłam wcale wierząca. Sztuka zawsze robiła na mnie wrażenie, a najszlachetniejszą jej formą był właśnie dźwięk. Mój tajemny, wiecznie żywy kochanek.
Nadchodziły pierwsze miesiące zimy i choć nie prószyło białym puchem, dało się odczuć zimno przechodzące od stóp do głów wraz z gwałtownymi porywami wiatru. Na ulicy jak zawsze było gwarno i tłoczno, a ja przechadzałam się pomiędzy tymi wszystkimi ludźmi, szukając celu. Moja kariera legła w gruzach. Jako gwiazda wielkiego Szekspirowskiego dramatu pławiłam się w luksusie, żyłam jako wieczna legendą i po prostu.... istniałam. Teraz, przeniesiona na ten literacki cmentarz całe dnie spędzałam na bezsensownym włóczeniu się po krainie. Wiecie, jak wygląda zapomnienie? To nie jest ból, rozpacz czy śmierć. Błędem jest też myśleć, że nie ma tam nic. Tam jest WSZYSTKO. W dosłownym znaczeniu tego słowa. Każda istota, nawet najbardziej zasłużona, najpiękniejsza czy najinteligentniejsza i tak w końcu trafia tutaj – do tego padołu łez. Zbrodnią autorów jest fakt, że tworząc bohaterów, skazują ich na wieczne życie. I tak błądzą bez celu, każdy zanurzony w swych marzeniach o dawnej chwale. Wiecie, ja też próbowałam ze sobą skończyć. Próbowałam na rozmaite sposoby, a to skacząc z budynku, przez podpalenie czy w tradycyjny sposób, przebijając swe serce. Z każdą kolejną próbą, wiedziałam czemu mi się nie udaje – jako przewrotna i charyzmatyczna zabójczyni w poprzednim życiu miałam trafić do piekła. Otóż to – Szatan wykazał się naprawdę wielką wyobraźnią, sprowadzając mnie to tego miejsca. I właściwie jako jedna z nielicznych istot nie postradałam rozumu.
Widziałam anioły, `które z obłędem w oczach przepowiadały zagładę. Widziałam Strażaka, który podobno miał na imię Wojtek, który podpalał domy, żeby mieć zajęcie. Widziałam Zagłobę ze Skrzetuskim, wyzywających na pojedynek każdego, kto się napatoczy. Nawet Pinokio przedzierał mi się między oczami. Ale nie wyglądał wcale jak urocza marionetka. O, nie. Zapadł mi w pamięci jako psychopatyczny chłopiec. Z nożem w ręku próbował każdego przerobić na kukiełkę, w imię twierdzenia „wszyscy jesteśmy równi”. Hm. W gruncie rzeczy każdy ma takie piekło, na jakie zasługuje. I cieszę się, że zachowałam choć cząstkę mojej świadomości, aby opowiedzieć wam historię, która zdążyła się całkiem niedawno, a pamiętam ją jak sen, którego nigdy nie śniłam.
Szłam ulicą, opatulona wielkim płaszczem z norek. Wysokie buty na koturnach, rękawiczki w kształcie szkarłatu – wypisz, wymaluj ja w czasach świetności. Mijałam te wszystkie kawiarenki, karczmy i gospody, a moje obcasy stukały o bruk, co jeszcze bardziej mnie irytowało. Wiecie, jak tam jest? To tak, jakbyście kompletnie stracili poczucie czasu. Pomieszanie z poplątaniem. W jednej chwili idziesz piękną ulicą z XXI wieku, za moment zaś, tuż za rogiem wita cię XVIII-wieczna Francja. Udawałam się w stronę targu, więc chcąc nie chcąc wybrałam jedyną drogę, która prowadziła do Werony. Nienawidzę tego miejsca. Już czułam, co się stanie. I oczywiście nie myliłam się. Czy ty, szatanie, nigdy nie stracisz swego upiornego poczucia humoru?!



Temat: Światło widzę! - czyli szorty w kolejnej postaci. Widzisz?
Edycja przeszła do historii, pora wątek zakończyć?
Hm, mam pewną propozycję. Może byłoby warto jeszcze trochę pogadać o tekstach. Może autorzy skrobnęliby jakiś komentarz warsztatowy albo coś w tym stylu?
Może jakaś obrona przed zarzutami mogłaby się pojawić?

Spróbuję zacząć od siebie: puściłem w edycji 3 szorty, doświadczeń i uwag zebrałem więc trochę.

ISVARIAN spodobał się najbardziej z moich tekstów, zdobył 10 głosów. Wiem, że wielu tekst ten skreśliło już na starcie w związku z obecnością motywu pośmiertnego tunelu, który to motyw sam kiedyś zresztą wyszydziłem. Wielu jednak słusznie odebrało ten tekst za ponury żart. Ze zdziwieniem natomiast przeczytałem zarzut, że tekst jest nie na temat, bo właściwie został napisany na temat przeciwny "Nie widzę światła". Ojej, gdzie jest wyobraźnia? Światło zresztą było, ale zgasło. A jeśli nawet uznamy, że go nie było wprost (bo zgasło), to przewija się jego motyw przez całą "treść" - aniołowie
mieli je z powrotem zapalić. Zresztą, jeśli temat traktujemy jako tezę, to chyba można wejść trochę w sferę antytezy?
Jeszcze jedno: zapewniam Cię, Bellatrix, że kwestia wiary-niewiary nie ma wiele wspólnego z percepcją tego typu opowiadań.

HARRINGTON zdobył 7 głosów, ale nie ukrywam, że dla mnie był najważniejszy z całej trójki. Miał być poważny, skłaniający do myślenia z mocnym zakończeniem. Chciałbym odnieść się do kilku zarzutów. Ktoś skrytykował początek, dopatrując się w nim... Pinokia. Cóż, właściwie o to chodziło. Bohater-narrator przedstawia czytelnikowi epizody ze swojej przeszłości. Najstarsze wspomnienie dotyczy odległego dzieciństwa i jako takie w dziecinny sposób zostało odmalowane. Narrator był wtedy (tzn. w tym świecie przedstawionym) dzieckiem, zapamiętał to wydarzenie jako dziecko i do siebie jako dziecka wracał. Takie spojrzenie na sprawę nie powinno być wadą, jak sądzę. Ktoś zarzucił przewidywalne zakończenie - i tu nie uwierzę. Nie sądzę, że można domyślić się zakończenia, chyba że w trakcie czytania zerknęliśmy na koniec szorta. Skleiłem tekst tak, aby dopiero po przeczytaniu i powtórnym zajrzeniu do szorta wyszły ślady wiodące do zakończenia. Czy naprawdę ktoś spodziewał się zdania w cudzysłowie?

ELISABETH to żart napisany choćby po to, by rozdrażnić... Bellatrix i innych czytelników nieco pozbawionych... wyobraźni. Sorry, ale mam trochę racji. Jeśli opowiadanie zaczyna się od słów "Za górami, za lasami", to są dwie możliwości: albo będzie baśń (nie bajka), albo jakieś z baśni szyderstwo, kpina, aluzja, nawiązanie, itp. I tu było to drugie roziązanie. Początek celowo patetyczny, stylizowany, a koniec żartobliwy - przynajmniej w założeniu. Naprawdę nie czytajmy zawsze wprost, miejmy dystans to tekstów. "Za górami, za lasami" to jeszcze nie jest kontrakt zawarty z czytelnikiem, że oto otrzyma baśń. Chyba że zakupimy książkę z podtytułem "zbiór baśni". Tak czy inaczej w Bellatrix trafiłem, choć oczywiście był to strzał kosztowny - opko zebrało tylko 4 głosy.

Oczywiście dziękuję za wszystkich 21 głosów!
Do następnego razu!